Burza

Dziennik Gwiezdny 38.189M41

Wyjście z warpaWyjście ze spaczni nigdy nie jest przyjemne ale „Warp Berserk” czuł się jak ryba w wodzie. Delikatne drżenie przeszło przez dwukilometrowy kadłub i zamarło bez ostrzeżenia. Silniki spaczni wygasły i momentalnie włączyły się plazmy pchające kadłub fregaty przez znane dla wszystkich połacie osnowy. Wynurzenie się w Przesmyku zwanym Żwaczem dokonało się i wszyscy poczuli się niemal jakby byli już w przestrzeni Rubieży. Tylko Nawigator wiedział, że jeszcze trochę jednostek świetlnych trzeba przemierzyć by wylądować po drugiej stronie Żwacza. To miejsce na mapach nazywało się Świątynią – z racji tego, że tędy przemierzały szlaki barki świątynne i promy krucjaty do odległych części Rubieży. Pojawienie się tutaj statku Atilli było konieczne gdyż taki schemat przejścia gwarantuje bezpiecznie pokonanie Żwacza. Przejście to odkrywano przez stulecia i wiele wraków unoszących się wokół to ślady tych, którzy próbowali i szukali tej drogi.
Unoszące się śmieci kosmiczne i resztki kadłubów leniwie przepływały wokół statku. Spokojna przestrzeń wypełniona drobnicą była niczym spokojne wody na oceanie. Tarcze spokojnie odbijały większe kawałki złomu lub spalały go na popiół i nie dopuszczały do szkieletu „Berserka”. Atilla zarządził skan przestrzeni oraz nakazał przelot do punktu, w którym będzie można dokonać kolejnego skoku i przenieść się do Rubieży. Nawigator porozumiał się ze statkiem i przyjrzał się pasywnemu skanowi.
W odległości kilkudziesięciu standardowych jednostek pojawił się statek. Bazy floty zamontowane na mostku zidentyfikowały go jako prom świątynny „Jutrzenka” o wielkości prawie dwóch kilometrów i pojemności blisko 50 000 ludzi z załogą. Sunął niemal wprost na „Berserka” ale bez pośpiechu czy nerwowości.
- „Jutrzenka”, potwierdź swój kierunek i prześlij sygnał identyfikacyjny – Nawigator przesłał informację na statek. Powtórzył kilka razy, ale bez odzewu. Pokręcił tylko głową co Atilla nie omieszkał zauważyć i skwitować cierpkim uśmiechem.
- Może aktywny skan?
- Jeszcze nie. Przyjrzyj się dokładnie „Jutrzence”.
- Mam…jest słaby sygnał z małej jednostki krążącej wokół promu – Nawigator wskazał na słaby punkt na mapie nawigacyjnej. – Wygląda albo na wahadłowiec albo inną, małą jednostkę. Trzyma się blisko głównego promu. Ma… dość dziwny odczyt, ale mieszczący się w granicach tego typu pojazdów.
Przyczajenie- Poczekamy – Atilla patrzył w przestrzeń przez iluminiatory, ale nie mógł jeszcze nic zobaczyć. Zbliżający się statek był tysiące kilometrów stąd i nie wyróżniał się niczym na tle gwiezdnego tła. – Zmień kurs o 45 stopni. Zobaczymy, czy oni też zmienią kurs.
- Jest 45 stopni.
„Warp Berserk” zaczął skręcać. Powoli, ale nieubłaganie. Potężne, stalowe cielsko robiło co mogło by posłuchać wskazań sterów. Nie jest to rączy ścigacz tylko szlachetna fregata, której piękno podobno widać dopiero w wirze kosmicznej bitwy. Nikt z obecnych na mostku nie chciał sprawdzać tego osobiście. Jednak obecna sytuacja była niepokojąca. „Jutrzenka” nie odzywała się i wszystko wskazywało, że próbuje nadążyć za kursem „Warp Berserka”. To już było podejrzane.
- „Jutrzenka”, potwierdź swój kierunek i prześlij sygnał identyfikacyjny – ale odezwa nadal pozostała bez odpowiedzi.
- Co robimy? – pytanie nawigatora zawisło w przestrzeni jak ciało w stanie nieważkości.
- Zarządźmy alarm – szef wojska na statku pokiwał głową i wskazał na iluminiator. – Nie wiemy jaki mają zamiar a zachowują się jakby chcieli nas staranować. Możliwe, że w środku nie ma już pielgrzymów tylko piraci.
- Trzeba przygotować załogę – Praxides patrzył na wszystko z lekkim strachem. Nie był zwyczajny do walki i nie chciał jej przeżywać.
- Dajmy aktywny skan – chropawy głos techpriesta zabrzmiał jakby mówił przez voxa. – Jeśli ktoś siedzi obok to będziemy wiedzieć. Szkoda jest ryzykować w takiej chwili a przecież nie ukrywamy się.
- Dobrze. Nawigatorze – zarządź aktywny skan przestrzenny.
Przycisk zapłonął na czerwono. Spokojna mapa nawigacyjna wypełniła się kilkoma dodatkowymi punktami wskazującymi na resztki aktywne radiowo, boje nawigacyjne i … dwa statki na jałowym biegu. W znacznym oddaleniu, ale ich obecność raczej nie była przypadkiem. Potwierdziło tą tezę to, że zaraz ich silniki zapłonęły i statki ruszyły w stronę „Warp Berserka”. Dane napływały teraz rwącą kaskadą. Nawigator bąknął tylko: „Pirackie korwety”
Atak- Alarm! Szykować torpedy – Atilla huknął w voxa. Wszędzie zapłonęły światła alarmowe, ryknęły syreny i silniki zagrzmiały radośniej. Mechanicus uśmiechnął się w myślach i czuł, jak dusza statku rozprostowuje kości i z radością patrzy na przebieg zdarzeń.
- Panowie – Wolny Kupiec mówił spokojnie i woln – szykujmy się na bitwę. Jakieś propozycje?
- Zajmę się kierowaniem ogniem – dowódca sił zbrojnych na statku wpiął się w konsolkę bojową i podłączał się do stanowisk makrobaterii śledząc stan ich załadowania. Ładunek torpedy był już w toku.
- Będę w kontakcie ze statkiem. Jakby co, będę go wspomagać – mruknął Manake – albo hamować – dodał ciszej.
- Zbliżmy się do promu. Może mają zepsutą łączność. Jeśli tam są ludzie to nie umkną korwetom. Nie chciałbym wiedzieć, co się stanie z nimi jak dopadną ich piraci – Praxides patrzył na ekran, gdzie drobna sylwetka promu nabierała konkretnych kształtów.
Dwie pirackie korwety zaczęły manewr oskrzydlający. „Jutrzenka” nadal kierowała się w stronę fregaty, ale już nie zmianiała kierunku gdy „Warp” skierował dziób w stronę jednej z korwet. Wtedy mały statek, dotychczas krążący wokół promu oderwał się od niego i ze znaczną prędkością podążył za „Berserkiem”.
- Mina! – krzyknął Nawigator.
- Systemy uzbrojenia gotowe. Bateria pierwsza ognia!
Od kadłuba oderwało się kilkanaście pocisków i pomknęło w czeluść osnowy. Mina zdążyła podlecieć do statku na tyle blisko, że po trafieniu pociskami zdetonowała w atomowej eksplozji. Potężna fala uderzeniowa uderzyła w burtę fregaty całkowicie wyłączając osłony. Systemy przeszły na rezerwowy tryb ładowania i wszystko wskazywało na to, że zanim się naładują będzie już po wszystkim. Tymczasem piracka korweta weszła w ciasny skręt i otworzyła ogień. Coś rozbłysło za iluminiatorami zaś na mapie taktycznej Nawigatora pojawiło się całe mrowie czerwonych punktów. W chwilę później rozbłyski pojawiły się wokół „Berserka” nie czyniąc mu szkody. Wszyscy odetchnęli, ale wiedzieli, że to tylko początek.
- Ognia! – krzyknął za konsolą Tristan.
Zagrzmiały obie baterie i wypluły w mrok śmiercionośny ładunek. Kadłub korwety przyjął to na siebie i zakwitł kilkoma wybuchami.
- Dostaliśmy go! – zadowolenia na mostku kapitańskim nie dało się ukryć.
Wymiana ogniaKorweta tymczasem rozwinęła pełną prędkość i zaczęła uciekać. Drugi piracki statek dopadł „Jutrzenkę”. Pierwsza salwa unieruchomiła prom. Teraz istniał na mapie jako czerwony punkt, który wyglądał niemal jak wisienka na torcie czekająca na zjedzenie. Praxides patrzył smutno na to. Nie mogli wiele zrobić. Zanim zrobią zwrot pirat odpali rakiety i będzie po sprawie. Tymczasem mieli jeszcze jednego na sobie. Co prawda już ucieka, ale z piratami nigdy nic nie wiadomo.
- Poślijmy mu torpedę w tyłek – Atilla patrzył na ekran ze stalą w oczach.
- Co z „Jutrzenką”?
- Torpeda w pirata! Już!
Potężny cylinder wypełniony sigmentum-9 wyszedł z tuby i odpalił swoje zasilanie. Gwałtownie zaczął przyspieszać i zbliżać się do statku wroga. Zniknął z zasięgu wzroku więc pozostało tylko odliczanie do detonacji.
- Jeszcze pięć sekund! – miarowe odliczania oficera ogniowego dłużyło się jak nigdy.
- Cztery!
- Trzy!
- Dwa!
- Jeden!
Ognisty wykwit dostrzegli w iluminiatorze. Nawigator złapał jeszcze echo ostatniego namiaru i potwierdził to, co wszyscy widzieli na własne oczy.
- Trafienie! Silniki i przedział maszynowy. Eksplozja paliwa oraz zbiorników plazmy. Naruszenie konstrukcji kadłuba, ale utrzymał integralność
- Uf! – Atilla wyraził tylko to, co czuli wszyscy. Jednak radość była przedwczesna. Za plecami „Berserka” dopaliło się inne życie. Kolejna salwa z korwety niemal rozpruła prom świątynny. Eksplozja była równie potężna. Jednak teraz wszyscy mieli w pamięci liczby wyświetlane przez system identyfikacyjny – 50 000 ludzi. Nikt nie miał szans. Nikt. A piracka korweta zaczęła zmierzać w stronę „Warpa”.
- Panowie! Szykować się na drugiego skurwysyna! – Atilla nie miał już wątpliwości co do swojego postępowania.
Weszli w skręt na połowie prędkości by skrócić jego łuk. Spowodowało to, że oba statki ustawiły się do siebie burtami. Niemal jak podczas dawnych bitew. Niemal.
- Ognia!
Makrobaterie wypluły z siebie wszystko to, co miały załadowane. Burza ogniowa opadła statek wroga przebijając się przez tarcze i eksplodując na kadłubie. Tyle udało się zobaczyć zanim fregatę nie wstrząsnęła potężna fala kilku eksplozji. Zapaliły się światła awaryjne, monotonne burzenie systemów wspomagania przeszło w krzykliwe pulsowanie. Światło na moment przygasło ale potem sprawność wróciła.
- Dostaliśmy salwą. Uszkodzenia niegroźne. Przebicie grodzi 3, 6 i 7. Uszkodzenie pancerza 8 – Nawigator wymieniał listę uszkodzeń albo czujników, które się zawiesiły.
- Zwrot! Musimy zejść ze sterburty inaczej następna salwa będzie już tragiczna.
„Warp Berserk” przeszedł w kolejny skręt. Piracka korweta ustawiła się na kursie zbliżeniowym chcąc przeciąć szlak. Nadarzała się okazja na ograniczenie manewru i wymuszenie zmiany kursu. Techpriest wspomagał statek jak mógł.
- Odpalać torpedę!
Ostatnie stadium bitwyDrżenie przeszło przez kadłub uwalniając obły kształt. Wszyscy patrzyli na mapę, gdzie widać było ruchy jednostek i, co najważniejsze, ruch korwety. Czy zareaguje na wystrzelenie torpedy? Minuty upływały a nic się nie zmieniało w ułożeniu obu statków. Wreszcie piraci zaczęli wytracać prędkość i wchodzić w zakręt. Wymagało to nie lada umiejętności nawigacyjnych, ale udało się. Zeszli z kursu torpedy, ale wprost pod lufy „Berserka”. I o to chodziło. Burta plunęła ogniem a grad pocisków spadł na niebroniony tarczami kadłub. Eksplozje i wtórne wybuchy targnęły cielskiem statku zmieniając odrobinę jego kurs. Silniki zostały wyłączone i wyraźnie było widać, jak pracuje tylko jeden z trzech. Drobne płomienie tańczyły po kadłubie wypalając resztki tlenu w poszczególnych częściach statku. Korweta miała dość. Jej prędkość spadła. Manewrowość również. Jednak nie uzbrojenie. Odpowiedziała ogniem, ale salwa przeniosła nad fregatą i uleciała w pustkę. Pozostał ostatni cios, który spadł wraz kolejną salwą. Tym razem kadłub nie wytrzymał i wypluł setkami drobnych cząstek w przestrzeń. Piraci byli wyłączeni i prawdopodobnie nie żyli. Pozostał tylko wrak, który pewnie będzie się wypalać jeszcze kilka dni. Dla pewności kapitan nakazał zostawić tu boję rozpoznawczą by w razie co móc wrócić. Szczególnie, że niedaleko był też wrak promu, którym może się zainteresować ktoś z Eklezjarchii.
Bitwa dobiegła końca. Uszkodzony statek miał pełną manewrowość i niezachwiane morale załogi. Dwie pirackie korwety zostały w osnowie. Można było uważać chrzest bojowy Rubieży za udany. Dolot do miejsca skoku w Warp i obranie kursu na Footfall był już tylko formalnością. Każdemu należało się odrobinę odpoczynku.
- Załogo! Mówi wasz kapitan – zaczął Atilla przemawiając po bitwie do załogi. – Jak pewnie wiecie stoczyliśmy naszą pierwszą bitwę po ruszeniu z rodzimego systemu. Nie nastawialiśmy się na to, że będziemy wszędzie mile widziani i witani z otwartymi rękami. Dzisiejszy bój to potwierdził. Jednak byliśmy na niego gotowi i siłą, męstwem oraz umiejętnościami pokazaliśmy, że nie straszne są nam przeciwności losu. Dzielna załoga, taka jak wy, pokazała hart ducha, i umożliwiła operowanie statkiem na poziomie niemal mistrzowskim. Precyzyjnie kładzione salwy zniszczyły trzy pirackie statki eskortowe eliminując je w całkowicie. To wielki sukces bo udowodnił, że razem możemy więcej i siła naszego narodu jest siłą nie do zatrzymania. Dziękuję wam bardzo za dziś i mam nadzieję, że podobna motywacja i oddanie nie będzie nas opuszczać aż do końca rejsu. Każdy zasługuje na nagrodę i taką otrzymacie jak tylko zatrzymamy się na krótko w pierwszej stacji po tej stronie Rubieży. Należy się wam. Bo to wy jesteście statkiem. Dziękuję!
Vox został wyłączony. Atilla przetarł czoło, które zdążyło pokryć się potem.
- Nie wypuszczać załogi na Footfallu. Ukończyć montowanie kamer. Zwiększyć inwigilację wśród załogi i dowiedzieć się czegoś o tych, którzy nie wrócili. Zacząć szkolenie gwardzistów i obsadzić mostek oraz ważne miejsca w statku. Każdą niesubordynację karać. Ci piraci to nie przypadek i nie chcę by to się powtórzyło.
Wszyscy rozeszli się do swoich zajęć. Został tydzień w warpie zanim dolecą do Footfalla.

Comments

hehe końcówka super ;) powoli przygoda się rozkręca ;)

Dziennik Gwiezdny 38.189M41
 

No pasuje to tutaj : MORZE!!!!

Dziennik Gwiezdny 38.189M41
 

Chyba pomyliłeś drużyny ;) to piraci mogą sobie takie przyśpiewki snucić jak im nasz salwa wypala hulla;D na tym statku zobowiązuje tylko jeden model ;D

Dziennik Gwiezdny 38.189M41
 

http://www.youtube.com/watch?v=2kTefRMx73g

Dziennik Gwiezdny 38.189M41
MarcinRauf

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.